Just another WordPress weblog

Dzisiaj czuję się jak bohater naszych samochodzików, gdyż:
1. Samodzielnie jeździłam po mieście Jeepem (co nie jest łatwe z perspektywy małej dziewczynki: fotel dostosowany jest do gabarytów Krzyśka, regulacja fotela padła – więc siedząc na końcu fotela – żeby dotykać pedałów i z wciskającym się w szyję pasem bezpieczeństwa śmignęłam do stacji PKP i z powrotem nawet dwukrotnie) Szczerze powiedziawszy – nawet przyjemnie się manewruje – kierownica chodzi lżej niż w Astrze, nie trzeba się martwić o zmianę biegów ani o to, że zgaśnie. Lepsza widoczność w takim wysokim autku. Do minusów należy dodać brak lusterka w środku, do którego jestem niezmiernie przyzwyczajona we wszystkich innych samochodach.
2. Wydębiłam trochę czasu pracowego, żeby odebrać Astrę od Pana Opla (nasz Pan mechanik) i podjechałam na stację kontroli pojazdów, żeby dopełniono reszty formalności i podbito przegląd. Po wnikliwej kontroli lampek i światełek – udało się! A potem wsiadłam cała dumna jak paw i na legalu pojechałam do pracy.
I powiem tak: lubię te nasze samochodziki :) :) :) mimo, że sporo z nimi mamy przygód/wydatków/napraw, ale też sporo radochy – no i bez nich ani rusz!!!

Lipiec 25th, 2011 at 8:13 pm