Just another WordPress weblog

W tym roku znowu wybraliśmy się do Karpacza. Tym razem ulokowaliśmy się w górnym Karpaczu – dalej od centrum, ale za to taniej. Byliśmy też o połowę krócej niż poprzednio – bo tylko tydzień.

Dzień 1. niedziela: Zamek Chojnik
Nie omieszkaliśmy ominąć tego uroczego zamku – a właściwie ruin zamku (w XVIIw. od trafienia piorunem większość zamku spłonęła – i nigdy już nie został odbudowany). Niezwykle ciekawa jest droga do samego celu. Zamek znajduje się na wzgórzu, do którego idzie się od parkingu około godzinkę, mijając po drodze łąki, bajkowy las, przepływający strumyk oraz zamkowe schody. Ze szczytu baszty rozciąga się przepiękna panorama dookólna obejmująca Szrenicę, Śnieżne Kotły, Śnieżkę, Słoneczniki, zbiornik w Sosnówce oraz wszystkie miasteczka leżące w dolinach. Największą atrakcją tego zamku jest kapitan zamku Chojnik (Jędrek), który swoimi barwnymi opowieściami o czasch rycerstwa powoduje, że niektórzy po tych opowieściach, czują się jak po obejrzeniu filmu historycznego…

Dzień 2. poniedziałek: Szklarska Poręba, Szrenica, Śnieżne Kotły, Kamieńczyk
Pojechaliśmy pod wyciąg na Szrenicę, wjechaliśmy i ruszyliśmy na szlak aż do Śnieżnych Kotłów – gdzie jeszcze nota bene – leżał śnieg. Urokliwa droga powrotna – czerwonym szlakiem w dół po kocich łbach, po drodze zahaczyliśmy o Kamieńczyk, by wrócić czarnym szlakiem z powrotem na parking.

Dzień 3. wtorek: Trasa IronMen :) Krucze Skały – Przełęcz Okraj – grzbiety – Śnieżka – Karpacz
W naszą 3-cią rocznicę ślubu postanowiliśmy połazić po górach. Pogoda była piękna, więc tym bardziej ruszyliśmy na szlaki. Po dojściu na przełęcz Okraj spotkała nas niemiła niespodzianka: schronisko, gdzie planowaliśmy coś zjeść było po prostu zamknięte. Trochę głodnawi postanowiliśmy pójść dalej i zjeść coś na Śnieżce. Niestety, to też nie było nam dane. Okazało się, że przyszliśmy parę minut za późno i restauracja już była zamknięta. Zeszliśmy ze Śnieżki pięknym czerwonym szlakiem i gdyby nie zmęczenie, głód i końcówka wody, pewnie bardziej doecnilibyśmy urokliwe okoliczności otaczającej nas przyrody. Zeszliśmy do Karpacza już po 21-wszej i ledwo co zdążyliśmy przed burzą.

Dzień 4. środa: kościół Wang
Kolejny dzień był bardziej luźny ze względu na zmęczenie dniem poprzednim oraz pogodę niesprzyjającą wychodzeniu w góry (mgły i mżawka). Udaliśmy się do Świątyni Wang.

Dzień 5. czwartek: Praga
Wyruszyliśmy wczesnym rankiem autokarem organizowaną przez biuro turystyczne Sudety wycieczką. W Pradze na każdym kroku czekały na nas zabytkowe budowle, piękne widoki, uroki miasta.

Dzień 6. piątek: Skalne Miasto
Sami pojechaliśmy samochodzikiem (mąż stał się już kierowcą międzynarodowym) do Skalnego miasta w Andrspachu. Piękna pogoda umożliwiła nam podziwianie jednych z najpiękniejszych skał piaskowcowych znajdujących się tuż przy granicy z Polską. Dodatkową atrakcją wycieczki był rejs łódką po malutkim jeziorku z kapitanem o wyjątkowym poczuciem humoru.
W drodze powrotnej Krzysiek narobił rabanu, że zostawił portfel w restauracji, gdzie jedliśmy obiad w Czechach (wszystkie dokumenty/karty/kasa/dowody rejestracyjne). Znaleźliśmy portfel, ale troche nerwów było. :)

Ogólnie – wyjazd należy zaliczyć do bardzo udanych. Do następnego roku (być może) trzeba zostawić parę rzeczy:
Szklarska Poręba – zejście ze Śnieżnych Kotłów inną trasą
Śnieżka: wjazd wyciągiem, zejście czerwonym szlakiem
Czechy: Jaskinie Morawskiego Krasu
Karpacz: Podziemna trasa w sztolniach, wejście na Pielgrzymy i Słonecznik żółtym szlakiem pod góre
może jakaś dodatkowa wycieczka: Saksońska Szwajcaria/Wiedeń
trasa czerwonym szlakiem przyjaźni polsko-czeskiej od Przełęczy Okraj aż po same Śnieżne Kotły
sztolnie pod Śnieżką:

Czerwiec 7th, 2011 at 6:44 pm
One Response to “maj/czerwiec 2011 Karpacz”
  1. 1

    [...] opisywać nasz ostatni wypad do Karpacza, ale zmieniłem zdanie. Zrobiła to już moja małżonka. Postanowiłem, że napiszę kilka słów o Jędrku – kapitanie Chojnika. To człowiek z [...]